Dziewięć najważniejszych słów

 

Emocje. Dominują zarówno w moim życiu jak i w sztuce. Tak, mam bardzo emocjonalny stosunek do świata i życia. Wiem, że emocje potrafią być czasem zgubne, ale gdyby nie one, nie byłoby takiej Bartosiewicz, jaka jest. Nie byłoby takiej muzyki i tekstów.

Praca. Jestem człowiekiem pracowitym, jeśli mnie coś kręci. Jeśli nie, to nie zaciągniesz mnie nawet setką koni. Słowem – potrafię być pracowita na maksa, albo równie leniwa. Przy najnowszej płycie pracowałam na okrągło. Nawet w nocy nie mogłam spać, tylko myślałam i myślałam...

Słowo. Dla mnie słowo, to przede wszystkim energia, jaką ze sobą niesie. Każdy, kto występuje publicznie, również artysta, powinien być odpowiedzialny za słowa. Publiczność wyczuje fałsz od razu. Fajnie jest, gdy słuchacze identyfikują się z tym, co chcesz przekazać w tekście.

Dziecko (tytuł nowej płyty.) To słowo symbol. Ma wiele znaczeń. W piosence tytułowej pada tekst „Dziecko, gdybyś przeżyła tyle co ja”. Ta piosenka opowiada o człowieku znikąd, którego spotykam w parku. Jest kimś z tajemniczą przeszłością. Widzę to w jego oczach. Potem, gdy umiera, okazuje się, że był dla mnie kimś bliskim, choć wcale się nie znaliśmy. Ślady dziecka wciąż są w każdym z nas. Przecież to, jacy jesteśmy, ukształtowało się w dzieciństwie. A poza tym dzieci są bardzo szczere. I myślę, że to, co śpiewam na tej płycie, jest właśnie bardzo szczere.

Publiczność. Ja bardzo wierzę w swoją publiczność i bardzo ją cenię. Utwierdza mnie w tym fakt, że te utwory, które są mi najbliższe, są też najbliższe moim fanom. Cieszę się, że ludzie potrafią wiernie czekać na moje nowe nagrania. Choć moi słuchacze to w większości młodzi ludzie, jest w nich jakaś życiowa mądrość. Ich nie da się oszukać. Jeśli kochają, to nie dlatego, że im się każe, tylko dlatego, że chcą.

Szczerość. Właściwie już wszystko powiedziałam. Mogę dodać tylko jedno. Warto przyznawać się do swoich słabości. Na tej płycie właśnie tak robię, ale jednocześnie pokazuję, że ze słabości można uczynić swoją siłę.

Radość. Tak, jest we mnie radość. Choćby teraz po skończeniu pracy nad płytą. Generalnie jestem nastawiona do życia optymistycznie. Choć czasem potrafię być bardzo smutna, aż do bólu. Taka lekka schizofrenia...

Przyszłość. Ta najbliższa to przede wszystkim płyta. Bardzo wierzę w ten album, a jednocześnie z niecierpliwością czekam na pierwsze reakcje. A dalej? Proza życia. Przenoszę się do nowego domu. No i bardzo bym chciała mieć drugie dziecko.

Prywatność. Coś, co bardzo sobie cenię. Dużo mówię o sobie na płytach. Ale w wywiadach o życiu prywatnym nigdy nie chciałam mówić i nigdy nie będę mówiła. I tyle. Za mnie, o mnie mówią moje piosenki.